Obudziłam się o 8 jak nigdy . Poszłam się ubrać i ogarnąć bo zaraz ide do Emeli . Chyba musze najpierw do niej zadzwonić czy jest wogóle w domu , ale to zaraz . Po długim szukaniu w szafie ciuchów , postanowiłam że spodnie to lepszy wybór niż sukienka bo na dworze nie jest za pięknie. Ubrałam białą bluzke,szare rurki a do tego kremowe szpilki . Włosy spiełam w luźnego koka i zrobiłam lekki makijaż . Teraz wystarczy zadzwonić do Emeli.(rozmowa telefoniczna jest zaznazona na różowo).Wykręciłam numer do Em na moim iPhonie i czkałam aż odbierze.
-Wszystkiego najlepszego solenizantko!!!-zaczełam się drzeć do słuhawki.
-Myślalam że zapomniałaś , a wogóle to czemu się telefonów nie odbiera?!Hmm...
-Wiem że nieodbirałam ale byłam z mamą na ważnej kolacji a jak wróciłyśmy było już starsznie puźno.-fiu udało mi się jakos wybronić.
-Mogłaś esmea wysłać przynajmiej. Ja myślałam że tobie niewiadomo co się stało a ty sobie na kolacji siedziałaś. Fajnie.
-No niegniewaj sie już na mnie.A tak pozatym jesteś w domu ?-musiałam się dowiedzie kiedy ją odwiedzić .
-No jestem . Siedze sobie sam w pokoju.Bo chopaki przyszli do Tristiana.A po co ci to wiedzieć?
-No bo kurier mam przywiesć niespodzianke urodzinową dla ciebie i musze mu zadzwonić że jesteś i może przywozić.-czy ona musi zawsze sie wypytywać.
- Czy ciebie naserio pogieło?!!
-Oczekuj prezentu.A ja już kończe bo musze iść z mama i Davidem.-i się rozłonczyłam.
Odrazu po rozmowie z Em poszłam powiedzieć że wychodze do Emeli i że sie ma nie martwić.Postanowiłam jej kupić złotą branzoletke z zawieszkami.Każda zawieszka miała odpowiadać historie z naszego życia.Mam nadzieje że jej się spodoba.
~~oczmi Em~~
Nie ukrywam że telefon od Hanah był strosznie dziwny ale cieszylam sie że nic jej nie jest. postanowiłam sie ubrać i pujś zjeść sniadanie.Ubrałam sie w łososiwą sukienke w czarną kamizelke i czrne botki.Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż.Odrazu po porannej toalecie poszłam naduł zjeść śniadanie.Na kanapie w salonie leżało całe The Vamps i smacznie spało. Jedak brakowało jednego,musiał pujść do domu.Pewnie przydzie koło drugiej bo chłopaki umówili się na kręgle.
~~oczami Conora~~
Jak zwykle musiałem zaspać.20 nieodebranych połączeń od Tristiana .Mieliśmy dziś iść z chłopakami na kręgle o drugiej a jest trzecia , no super. Musze się pospieszyć i tak już jestem martwy . Szybko się ogarnołem . Postanowiłem pujść pieszo a po drodze wstąpić do Starbuksa po kawe.Gdy wszedłem do kawiarni jak zwykle musiała być ogromna kolejka , wię za ten czas co będe stał napisze do Tristiana że już ide. Gdy po dwudziestu wreszcie kupiłem upragnioną kawe udałem się do wyjścia. Jak wychodziłem prubował włączyć muzyke na słóchawka i nie patrzyłem kto idzie i stało się . Przewrócilem jakąś dziewczyne na którą wylałem całą kawe.No super niedoś że stałem po nią przez prawie pół godziny to już widze te nagłówki jutrzejszyh gazetach " Conor maynard atakuje przechądzych ludzi ''.Czy ja musze mieć takiego pecha.
-Czy ty jesteś normalny?!-zaczełą sie po mnie drzeć-Gdzie ty masz oczy jestem niewidzialna czy co ?Super jeszcze moja biała bluzka jest brązowa .
-Naprawde cię przepraszam nie zrobiłem tego celowo,poprostu zagapiłem sie .-wybełkałem do niej.Była naprawde piękna.Musze się dowiedzieć coś o niej.
-Też jestem dzisiaj taka jakś.Tak wogóle to jestem Hanah - podała mi ręke.
-Conor.Miło mi poznać cię . Czy ty przypadkiem nie jesteś tą Hanah , przyjaciółką Emeli Evans ?
-No tak to ja. A teraz przepraszam cię ale spiesze się do Em.-odpowiedziała
-Też tam ide wię może pujdziemy raze??-naserjo Conor,naserio. Nie mogłeś powiedzieć czegoś innego.Jeszcze weźmie cie za jakiegoś psycopate czy coś..?-Z miłą checio.I tak jeszcze nie ogarniam za bardzo Londynu-i uśmiechneła się.Był to najpiękniejszy uśmiech jaki ostatnio widziałem. W trakcie drogi do domu Emeli dużo rozmawialiśmy.Dowiedziałem się dużo na temat Hanah.Powiedziała mi o pomyśle na niespodzianke dla naszej solenizantki.Postanowiłem jej pomuc.
~~oczami Emeli~~
Siedziałam na kanapie przed telewizorem i oglądałam jakieś durne kreskówki.Z kuchni było słychać jak chłopaki krzyczą że Conor znowu się spuźnia .Krzyka chłopaków przerwała dzwonek do drzwi.Postanowiłam pujść otworzyć. W dzwiach stał Conor.
-Wzystkiego najlepszego Em !!-zaczoł wydzierać się
-Łał.Dziękuje że pamiętałes wchodź bo chłopaki się niecierpliwią kiedy wreszcie przyjdziesz.-odpowiedziałam.
-Za nim wejde musze ci coś powiedzieć.
-Zamieniam się w sluch.
-Idąc tu do was spotkałem twój prezent i uznałem że to najlepszy prezent jaki ktokolwiek mógł ci dać-już miałm mu powiedzieć że ma nie przesadzać,gdy za murka wyszła Hanah .Nie mogłam uwierzyć własnym oczą.Odrazu pojawił mi się uśmiech na twarzy i żuciłam sie na Hanah.Gdy mi wreszie wszystko opowiedziała jak znalazła się w Londynie wszedliśmy do środka.Oczywiście James musiał przytulić się do Hanah . Wszyscy wiemy że on się w niej zakochał ale on sie upiera że to nie prawda.Nagle popatrzyłam sie na Conora .Był zły.Czyżby kolejny adorator naszej małej Hanah.Moje rzmyślania przerwał Brad.
-To może wszyscy chodzmy na krengle !?!?-jednak Jame miał lepszy pomysł-
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I TAK OTO MAMY 2 ROZDZIAL.MAM NADZIEJE ŻE WAM SIĘ PODOBA. A TERAZ KILKA PYTAŃ:
1.CZEMU CONOR JEST ZŁY?
2.NA JAKI POMYSŁ WPADŁ JAMES?
ODPOWIEDZI PISZCIE W KOMENTARZACH.....
Kolejny rozdział proszę !!
OdpowiedzUsuń